Facebook

Hajda na jednego!

I niestety nie jest to zaproszenie na kielicha. Ale po kolei.

Poszłam na spotkanie rady naszej dzielnicy, ponieważ tematem obrad i głosowań było zagospodarowanie terenu zwanego potocznie Plażą Wilanów. Zarówno teraz, jak i przede wszystkim w przyszłości. Teren należy do dewelopera i dopóki nie zostaną uregulowane kwestie własności, nie można na stałe wprowadzać żadnych zmian. Ale działania tymczasowe były i są podejmowane.

Przede wszystkim przez Tadeusza Dębskiego.

Bezczelny typ! Najpierw wystawił sterczącą trzepaczkę twierdząc, że to buława. Potem na środku Plaży postawił jakieś takie coś z bohomazami. A teraz straszy ludzi żelastwem powiewającym na wietrze. I jeszcze chce ustawić na trawie przed urzędem Obywatela. Mało tego! Twierdzi, że to sztuka, i że sztuka jest po nic. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że ten ignorant, buc i bezczelne typisko sam finansuje swoje fantazje. Chlubi się tym, że może. Ma jedną żonę od trzydziestu lat, nie trwoni kasy po boku, więc go stać.

Ileż internetowych pomyj na niego wylano.

Hajda na jednego! Tego wstrętnego Dębskiego. A on, bezczelny, zamiast schować się w swojej wilanowskiej dziurze wielkości i jakości niejednego dworku, ma to gdzieś i nie boi się ani konfrontacji, ani wyjaśniania swojej wizji. Zresztą na radzie zrobił to na tyle spójnie i ciekawie, że jeden z mieszkańców, który przyszedł, by oprotestować jego artystyczno – rzemieślnicze wybryki, nie bał się przyznać, że teraz rozumie, co autor miał na myśli i jest w 100 % za. Burmistrz Artur Buczyński stwierdził, że najlepiej by było, gdyby pan Dębski stał przy swoich dziełach i wszystkim tak ładnie to wyjaśniał, wtedy może miałby mniej wrogów. Na marginesie: myślę, że to, o co chodzi wilanowskiemu aktywiście, warto by spisać i umieścić choćby przy eksponatach.

Żeby była jasność: nie jestem za twórczością Dębskiego. Przeciw też nie.

Całość opowiedzianej przez niego historii, czyli dlaczego buława, piramida potrzeb, drzewo rodzin wilanowskich i obywatel – mnie się podoba. Samo drzewo też mi się podoba, a Tadeusz wie, że nie każde jego dzieło przyjmuję z entuzjazmem. Mam wrażenie, że w kwestii „samowolki artystycznej” górę biorą dwa aspekty: emocjonalne rozjuszenie z powodu arogancji samego twórcy i nie zrozumienie jego idei. Dębski zaproponował całościowe zagospodarowanie terenu przy Urzędzie Dzielnicy. Z dużą ilością zieleni, miejsca na rekreację i wydarzenia artystyczne. Nie podoba się? Myślę, że burmistrz nikogo z żadnym projektem nie wypędzi. Tylko niech by się pojawił. Na razie energia idzie w stronę likwidacji tego, co Dębski postawił.

A pan Dębski ma wrogów gdzieś.

I to ich też denerwuje. Główny zarzut to ten, że bez pardonu robi, stawia, i nie przejmuje się atakami. Wręcz czerpie z nich przyjemność. Jak nic, zboczeniec! Główni wrogowie koncentrują się na internetowym hejtowaniu, nie mając odwagi przyjść i powiedzieć prosto w oczy: zabieraj pan to swoje badziewie i spadaj. O nie! Oni tylko na forach są kreatywni w obelgach. Argumentów logicznych nie mają. Padają pomysły, by to komisja złożona z fachowców decydowała, co będzie stało w przestrzeni publicznej. I to oczywiście jest słuszne. Tylko nie mówi się, że poza Dębskim nikt się nie kwapił do żadnej aktywności, nikt nic nie proponował, nie chciał niczego zrobić bez chcenia publicznych pieniędzy. A teraz para idzie w kierunku udowodnienia, że piramida potrzeb stoi bez pozwolenia. A że pozwolenie nie było potrzebne, to już zostało przemilczane.

Powie ktoś: lepsze nic niż „dzieła” Dębskiego.

A ja powiem: wcale nie! Dębski poruszył emocje i inicjatywę innych. Na razie w zakresie usunięcia jego eksponatów, ale może niedługo ktoś coś zaproponuje. Jedna z radnych powiedziała, że bardzo się cieszy z dużej frekwencji, że widać, iż temat jest ważny. Ja przetarłam oczy, przyjrzałam się jeszcze raz, i pomyślałam, że dużo/mało to pojęcia względne, ale przy całej niechęci do aktywności Dębskiego, 23 osoby razem z radnymi, burmistrzem, Dębskim i mną to jednak mało. Bo po co przychodzić? Jeszcze samemu się wyjdzie na głupka…

Dębskiemu należy podziękować.

Powiedziałam to na radzie i powtarzam na moim blogu. Wolno mi . Przede wszystkim za to, że mu się chciało i chce. Jest mieszkańcem Wilanowa od pokoleń. Zna teren, historię, nie chce być biernym mieszkańcem. Chce, by Wilanów się rozwijał, także artystycznie. A że jego wizja budzi sprzeciw? Przede wszystkim jest ona znana tylko tym, którzy byli na ostatniej radzie. A szkoda. Oczywiście nie znaczy, że skoro Dębski ma wizję, to trzeba bezkrytycznie zgadzać się na jej realizację. Ale w tym przypadku uważam, że w postawieniu trzech jego rzeźb nie ma nic złego, zwłaszcza że czy się to komu podoba, czy nie – mają one swoich zwolenników, którzy być może nie maja śmiałości głośno wyrażać aplauzu, więc robią to kameralnie i po cichu.

Każdy ma prawo mieć swoją wizję i swoje propozycje.

Krytykować, wyśmiewać, obrażać jest najprościej, zwłaszcza anonimowo. Można twierdzić, że Dębski swoją ideologią chce nas zamęczyć. Ale on przynajmniej myśli, czegoś chce i się stara. I jest w tym konsekwentny, a to cecha, której często działaczom brakuje. Jeśli komuś nie odpowiada, niech wymyśli coś mądrzejszego, ładniejszego. Wolna droga. Każdy ma prawo. Tylko nie każdy umie i nie każdemu się chce. 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twoje imię

Imię jest wymagane

Wpisz poprawny adres

Adres email jest wymagany

Wpisz treść komentarza

Gazeta Wilanowska © 2017 All Rights Reserved

Made by MEDIAPUNTO

Powered by WordPress